
Trzeba przyznać, że jedną z największych kontrowersji filtro-wych jest ich wpływ na syntezę witaminy D. Z jednej strony, to substancja, która odgrywa kluczową rolę w naszym organizmie. Z drugiej strony, faktem jest, że promie-niowanie UV ma działanie kancerogenne i stąd wynika potrzeba stosowania ochrony. Dwie skrajne perspektywy, a mecz o zdrowie gramy jeden. Pytanie brzmi – czy jest szansa na remis?
Drużyna A – filtry
Taktyką filtrów jest blokowanie promieniowania UV, w tym UVB – niezbędnego do syntezy witaminy D, co może nieznacznie wpłynąć na efektywność tego procesu. Jednocześnie, ekspozycja na promieniowanie słoneczne to, oprócz promieniowania UVB, także UVA, a z nim także jego konsekwencje (foto-starzenie, mutacje DNA i cała ferajna, którą już na pewno kojarzysz).
Drużyna B – witamina D
Żaden SPF nie blokuje UV w 100% – to wiemy. Co więcej, raczej nie ochronimy ciała co do centymetra, więc promieniowanie, nawet przy naszym starannym wysiłku, i tak raczej „znajdzie do nas drogę” (np. przez przestrzeń między pal-cami czy przedziałek, jeśli nie mamy nic na głowie). Do tego dochodzą takie czynniki, jak:
❋ niewystarczająca ilość filtra (co oczywiście obniża ochronę),
❋ brak reaplikacji,
❋ ilośc czasu spędzanego na słońcu,
❋ szerokość geograficzna i pora roku,
❋ wiek(!),
❋ odcień skóry (i naturalny pakiet startowy z melaniną),
❋ nawet materiał ubrania i jego przepuszczalność promieniowania UV.
Także – filtry to tylko część układanki!
Ciekawe...
Witamina D to dokładnie hormon steroidowy, a nie witamina. Z definicji, witaminy to substancje organiczne, których organizm nie może sam wytworzyć w wystarczających ilościach i dlatego muszą być dostarczane w diecie.
A witamina D może być syntetyzowana w skórze pod wpływem działania promieniowania UVB lub spożywana wraz z niektórymi produktami,
np. tłustymi rybami (łososiem, śledziem, makrelą, tuńczykiem), a także jajami i serami. Jednak z uwagi na ważność swojej roli, szczególnie
w kontekście wchłaniania wapnia i zdrowia kości, jest klasyfikowana jako witamina.
Kontrola czyni mistrza
Nawet u osób, które spędzają dużo czasu na zewnątrz, mogą wystąpić niedo-bory witaminy D (taki mamy klimat). Zarówno zbyt niski (<20 ng/ml), jak i zbyt wysoki poziom (>100 ng/ml) może być niebezpieczny dla zdrowia.
Dlatego dobrze jest robić check-up przynajmniej raz w roku i na podstawie wyników dobierać adekwatnie dawkę suplementacji (najlepiej pod nadzorem lekarza_rki lub innego wykwalifikowanego specjalisty_tki). Nie polecam robić tego na własną rękę, bo naprawdę można przestrzelić w obie strony. A kon-sekwencje takiego działania na ślepo kwalifikują się do kategorii „poważne”.
Jeśli mamy wybór, zawsze sięgajmy po lek zamiast suple-mentu diety. Dlaczego? Leki przechodzą rygorystyczne kontrole jakości, skuteczności i bezpieczeństwa, co daje pewność, że zawierają dokładnie taką dawkę substancji aktywnej, jaka jest deklarowana. Dobrym wyborem będą olejowe kapsułki. Taka forma witaminy lepiej się wchłania.

Gramy o ten sam puchar
Zarówno codzienna ochrona UV, jak i odpowiedni poziom witaminy D, to waż-ne dla nas tematy. Ostatecznie bramki są dwie, ale zdrowie jest jedno ☝️
Trik polega na tym, że przy regularnej kontroli, odpowiedniej suplementacji, stosując jednocześnie filtry na co dzień, nie musimy martwić się o niedobory.
Pamiętaj!
Badanie stężenia witaminy D w surowicy (25(OH)D) można wykonać w dowolnym momencie dnia i nie musisz być na czczo. Jeśli już przyjmujesz witaminę D (szczególnie wyższe dawki), i chcesz wykonać badanie jej stężenia, skonsultuj się wcześniej z lekarzem. W zależności od przyjmowanej dawki, może trzeba będzie przerwać suplementację.

Cykliczne badania

Dobrana dawka witaminy D

Regularna suplementacja witaminy D (najlepiej lekiem)

SPF
= witamina D i UV w ryzach!

Nie chcesz spalić kolejnego sezonu?
Wypełnij test o ochronie UV i sprawdź swoją wiedzę!


