Mój ulubieniec z drogerii. Miła, gęsta, trochę masełkowa konsystencja, sprawia, że balsam jest łatwy w aplikacji. Sprawnie usuwa filtry czy makijaż (z większością wodoodpornych kosmetyków radzi sobie bardzo dobrze). Jedna ważna zasada: nakładamy go na suchą skórę! Następnie masujemy dokładnie twarz, zwilżamy dłonie i dopiero po chwili zmywamy całość. Wtedy formuła ma szansę zadziałać. Jeśli woda wjedzie do procesu za wcześnie, zbyt szybko zemulgujemy produkt.
Dla mnie to już stały punkt wieczornej pielęgnacji. Do tego duży plus za cenę i dostępność. Jeśli próbować czegoś nowego do pierwszego etapu oczyszczania, to polecam ten kierunek – szczególnie na start.