Ten krem poznałam dzięki współpracy z Avene. Testowałam go codziennie przez 3 tygodnie (moja standardowa procedura), aby podjąć decyzję, czy chcę go promować. Po zużyciu połowy opakowania werdykt był jasny: idealnie kremowy, otulający i mocno nawilżający. Dla mnie okazał się idealnym puzzlem w skincare’owej układance na jesień i zimę, bo właśnie wtedy szukam takich formuł, które domykają całą pielęgnację.
Nie lubię przekombinowanych składów. Tutaj mamy dwie główne gwiazdy – niacynamid (w optymalnym stężeniu 6%) i kwas hialuronowy, które tworzą dobrą bazę pod resztę pielęgnacji. Choć krem jest przeznaczony na dzień, u mnie równie dobrze sprawdzał się w wieczornej rutynie. Fajnie komponował mi się też z retinalem (niacynamid to dobra para dla retinoidów). Muszę też wspomnieć o zapachu, który określiłabym jako „typowo kosmetyczny”, lekko pudrowy – kojarzy mi się z dzieciństwem (chyba przez takie zabawkowe paletki kosmetyczne), więc to trochę wehikuł czasu. Od razu wracają mi miłe wspomnienia 😄