KLASYK. Można by powiedzieć, że to pionierskie serum w kategorii „ceramidy”. Kiedyś było w opakowaniu z pipetą, teraz już w odsłonie z pompką (moim zdaniem zmiana na plus). Ten kosmetyk świetnie sprawdza się przy wrażliwej i suchej skórze, ale też przy podrażnieniach. Tak naprawdę sprawdzi się u każdego, jako odżywcze dopełnienie codziennej pielęgnacji. Jest to też super kompan przy kuracjach dermatologicznych, retinoidach czy kwasach. Ja nie doceniałam ceramidów tak bardzo, dopóki w mojej pielęgnacji nie pojawił się retinol.
To serum sprawdza mi się w pielęgnacji warstwowej (np. pod krem), ale też solo (latem). Po aplikacji od razu daje uczucie ukojenia.
Chociaż w składzie nie mamy substancji zapachowych, wiele osób wyczuwa tu specyficzny zapach wynikający ze składu, a konkretnie z witaminy E. Mi on absolutnie nie przeszkadza, ale wiem, że niektórzy czują tam algi (choć ich nie ma w INCI).
To prosta, ale bardzo przemyślana formuła. Wśród wszystkich serów regenerujących to nadal jest w moim TOP 3. Porządna firma ceramidowa.