Ten kosmetyk łączy moim zdaniem wszystko, co najlepsze w maści cynkowej i kremie na odparzenia – tylko w lżejszej formie. Nie ma tu uczucia, jakby nakładało się masło na twarz. Główną rolę gra przeciwzapalny tlenek cynku w towarzystwie łagodzącej alantoiny i wąkrotki azjatyckiej.
Wiadomo, że krem będzie bielił (efekt cynku właśnie), ale to cena, którą chętnie płacę za szybkie ukojenie 😅 Można go stosować punktowo lub jako maskę SOS – ja zostawiam ją wtedy na noc. Taka papka świetnie łagodzi stany zapalne (np. po wypryskach), koi podrażnienia i generalnie „czilluje” skórę, kiedy zaczyna trochę świrować.
Pamiętaj tylko, że to nie jest kosmetyk nawilżający. Jeśli czujesz, że skóra jest sucha jak pergamin i potrzebujesz czegoś odżywczego, ten krem może pogorszyć sprawę – ma lekkie działanie ściągające. Wtedy skieruj się raczej w stronę ceramidów.