Nie bez powodu ten SPF zyskał tytuł Sztosa 2024. Ciężko mnie już zaskoczyć w filtrowym segmencie, ale tutaj się to udało. Nie wiem, jak ta formuła sprawia, że pigment widać, ale jednocześnie go nie widać… Ten tint jest na tyle delikatny, żeby nie robił szpachli, ale jednocześnie wystarczający, by zniwelować zaczerwienienia. Daje efekt wykończenie w stylu „moja skóra, ale lepsza”.
Wykończenie określiłabym jako klasyczną satynę. W składzie jest też sporo składników łagodzących, więc skóra wrażliwa to z pewnością doceni. Sama aplikacja jest bezproblemowa, nie ma wyzwania z nałożeniem odpowiedniej porcji. Naprawdę dobrze się go nosi! Ma lekką formułę, a do tego jest jeszcze wysoką ochronę w pakiecie (PPD =27,4).
Świetny wybór dla skóry wrażliwej, skłonnej do zaczerwienień, ale też z przebarwieniami. Uwaga: może nie wybaczać suchych skórek!