Powiem Wam szczerze, że zawsze jestem dość sceptyczna, jeśli chodzi o deklaracje ujędrniające. Nie wierzę w cudowne kosmetyki redukujące cellulit. Wierzę w ruch, zdrową michę i retinal. Bardzo lubię markę Resibo, więc sprawdziłam też ten balsam i nie spodziewałam się, że zostanie moim wieloletnim summer buddy. Tak już mi się zakodował z letnim rytuałem i wracam do niego co sezon.
Choć zazwyczaj sięgam opakowania z pompką, bo mega pomagają mi w regularności, to formuła tego kosmetyku jest na tyle przyjemna, że robię tu wyjątek – szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Do tego ma miły, świeży zapach.
Balsam nakładam głównie na uda i brzuch (na resztę ciała trochę mi go szkoda i daję „zwykły” 😬). Widzę, że przy konsekwentnym stosowaniu, skóra naprawdę jest bardziej elastyczna i gładsza, a w gratisie jeszcze mocno nawilżona.
