To jeden z moich faworytów, który często proponuję na start – zwłaszcza osobom ze skórą suchą, odwodnioną czy pozbawioną jędrności.
Pełną porcję (1 pompkę) można spokojnie nałożyć na raz w kilkadziesiąt sekund. Co więcej, ten filtr może zastąpić krem na dzień i być jedynym kosmetykiem w porannej pielęgnacji – szczególnie że bardzo dobrze nawilża.
Ma kremową konsystencję, która dobrze rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania i w ogóle nie bieli. U mnie jest niewyczuwalny po aplikacji i daje miłe uczucie komfortu. W zależności od nałożonych wcześniej kosmetyków można uzyskać satynowe wykończenie do mocniejszego glow. Jeśli pojawi się problem z rolowaniem, polecam podzielić aplikację na 2 warstwy i odczekać chwilę między nimi.
Z mojego doświadczenia ta propozycja od Resibo dobrze współgra z makijażem, nawet mineralnym. Mam wrażliwe oczy i tu czuję się bezpiecznie. Formalnie producent nie deklaruje zapachu, ale całkiem bezzapachowy nie jest – część osób może to wyczuć, choć ogólnie rokowania co do podrażnień są dobre. Dla mnie to sprawa drugorzędna, bo reszta boxów jest odhaczona.
Najchętniej sięgam po niego zimą i wczesną wiosną. Dla skór tłustych lub mieszanych latem może być zbyt bogaty – wtedy polecam sięgnąć po jego młodszego brata – Our Lightest.